W moim przypadku na początku był film "The Secret"
obejrzany niespodzianie parę lat temu.
No cóż, nie jest to dzieło sztuki, ale przecież w tym wypadku
nie chodzi o wrażenia artystyczne.
Jest typowo amerykański z tym charakterystycznym dramatyzmem
i podejściem typu "keep smiling", które może człowieka odrzucić.
A jednak przesłanie tego filmu zostało ze mną na zawsze.
Siła z niego płynąca sprawiła, że zainteresowałam się tym tematem,
dotarłam do książki i poczęłam zrazu nieśmiało oraz nieco chaotycznie
zmieniać swoje myślenie i działanie.
Rozpoczęłam pierwsze próby z prawem przyciągania,
o czym w następnym poście.
o czym w następnym poście.
Ika
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz